wtorek, 25 lipca 2017

46. What a Feeling


Standardowo przepraszam za obsuwę :(
Czy może ktoś z Was będzie wybierał się w październiku do Londynu albo w kwietniu do Mediolanu na koncert Harry'ego? :) Szukam kompanów :)
A tymczasem......

Za oknem budynki robiły się coraz mniejsze i mniejsze. W pewnym momencie wlecieliśmy w warstwę chmur. Trochę nami zatrzęsło, żeby po chwili ujrzeć piękne słońce i błękitne przejrzyste niebo.

Gdy poczułam promienie na twarzy mimowolnie się uśmiechnęłam.

– Pani Nowak, może już pani rozpiąć pasy – powiedziała stewardesa, podchodząc do mnie. Gdy skończyła zdanie usłyszałam cichy dźwięk, po którym zniknęło oznaczenie dotyczące pasów bezpieczeństwa.

Podziękowałam jej skinieniem głowy.

– Nazywam się Heather Stone i będę w czasie lotu do pani dyspozycji.

– Bardzo mi miło, Ellie Nowak, ale to już chyba pani wie – odpowiedziałam, wstając i ściskając jej dłoń, po czym wróciłam na wielki fotel.

– Czy przygotować pani coś do picia? – spytała mnie.

– Bardzo chętnie napiję się herbaty, jeśli jest taka możliwość.

– Oczywiście. Earl Grey czy zieloną?

– Poproszę mocną Earl Grey. Gdzie w ogóle lecimy?

– Niestety nie mogę pani powiedzieć, ale czeka nas jeszcze jakieś siedem godzin lotu.

Jeśli lecieliśmy już jakieś czterdzieści minut mogłam założyć, że dalej niż do Nowego Jorku i bliżej niż do Los Angeles. No chyba, że obraliśmy inny kierunek niż Stany, ale w to szczerze wątpiłam.

– Tak czy inaczej, radzę pani rozprostować nogi, toaleta jest w korytarzu po lewej, na wprost sypialnia. Oprócz tego w samolocie jest wifi, bez hasła. Można z niego korzystsć podczas całego lotu. W czasie lotu mogą wystąpić drobne turbulencje. Będę o nich na bieżąco informować.

– Czy jacyś pasażerowie są na pokładzie poza mną?

– Nie. Jest tylko pani.

Pokiwałam głową ze zrozumieniem.

– Jeszcze tylko ostatnie kwestie, proszę powiedzieć, o której chciałaby pani otrzymać pierwszy posiłek, dostarczę odpowiednio wcześniej menu. Gdyby dodatkowo mnie pani potrzebowała, w każdym pomieszczeniu jest telefon pokładowy oraz przycisk przywołujący obsługę. – Przed samym wyjściem z uśmiechem wręczyła mi kopertę.

– Bardzo dziękuję – odpowiedziałam, a kobieta zniknęła.

 

Zaciekawiona rozdarłam papier i wyciągnęłam z niego kartkę, mając wciąż nadzieję, na rozwiązanie zagadki.

Tak też się stało. W środku znajdował się liścik zapisany nieco niechlujnym pismem, w którym od razu rozpoznałam pismo Louisa.

 

Przestań pieprzyć Harry’emu, ponieważ dla niego
to również niespodzianka!!!!

Lecisz do Chicago, więc przestań panikować.
Wszystko uzgodnione w dziekanacie oraz z Alexą.
Nie będzie cię kilka dni. Na płycie lotniska będzie
na Ciebie czekał samochód.

 

PS Nie czuj się wyjątkowa, to mój samolot, ale wczoraj
odstawiłem nim Eleanor, a jutro wracać nim będzie
 kilka osób z trasy ;)

 

Głośno westchnęłam, bo nie pozostało mi nic innego.

Podczas lotu nadgoniłam media społecznościowe, trochę poodpisywałam na komentarze oraz maile i powstawiałam zaległe zdjęcia.

Podziękowałam Heather za herbatę i zamówiłam posiłek, a po jedzeniu i załatwieniu pilniejszych spraw poszłam się na chwilę położyć.

Odpisałam jeszcze tylko Harry’emu, że to nic takiego. To jednak był Grimmy. On odpisał, że w takim razie niech oczekuję jego powrotu, a dostanę wyjątkowy prezent.

Przygryzłam wargę, wiedząc że wyprzedzam go o krok.

 

Zgodnie z obietnicą Lou, na płycie lotniska czekał na mnie czarny samochód z przyciemnianymi szybami.

Kierowca wysiadł i wsadził do bagażnika moją walizkę, a następnie otworzył mi drzwi.

– Hej, mała – usłyszałam i zobaczyłam Louisa.

Pisnęłam i mocno się w niego wtuliłam. Tęskiłam za nim.

– Czeka nas prawie godzina samochodem. Hamuj emocje – zaśmiał się.

– Naprawdę tęskniłam – powiedziałam, kładąc mu dłoń na udzie.

Złapał moją rękę i splótł nasze palce.

– Ja za tobą też.

– Jak tam Harry? – spytałam. Otaczało go zawsze mnóstwo kobiet i do tej pory raczej sobie nie odmawiał przyjemności.

– Całkiem nieźle. Dość mocno za tobą tęskni i zaczyna być trochę nieznośny – odpowiedział, wiedząc co mam na myśli.

– Nieznośny?! – zaśmiałam się.

– Albo wkurzony, albo w skowronkach.

– Dlatego mnie wezwałeś? – zapytałam, unosząc brew.

Nie czekając na jego odpowiedź ściągnęłam buty i wcisnęłam stopy pod jego udo, głowę z kolei oparłam o fotel.

– Idziesz spać?

– Przecież zasugerowałeś, że w nocy powinnam robić coś innego. Muszę zebrać siły.

– Miałaś na to wiele godzin w samolocie.

Westchnęłam tylko, nie przejmując się wcale i odpłynęłam.

Louis obudził mnie dopiero, gdy podjechaliśmy pod Trump International Hotel & Tower.

Weszliśmy do wielkiego lobby wieżowca należącego do obecnego prezydenta stanów zjednoczonych.

– Pokój 2453 – powiedział Louis, wręczając mi kartę.

Podziękowałam i ruszyłam do windy, on z kolei poszedł w kierunku hotelowego baru.

Wjechałam windą na 24 piętro i odnalazłam poszukiwany przeze mnie pokój. Gdy znalazłam się w jego wnętrzu i spowiła mnie całkowita ciemność przedpokoju.

Postawiłam walizkę przy drzwiach i ruszyłam w kierunku – miałam nadzieję sypialni.

Chłopak spał leżąc na wielkim łóżku na wznak. Usta miał lekko rozchylone, a drugą poduszkę trzymał pod kolanem.

Wyglądał uroczo. Nie zorientowałam się nawet, że nieświadomie zaczęłam się uśmiechać.

Rozebrałam się do bielizny i niewiele myśląc, dość dynamicznie wyciągnęłam poduszkę spod jego nogi.

– Ej! – zerwał się, podnosząc głos. – Niall! – Spojrzał przed siebie i mnie dostrzegł, marszcząc brwi – Ellie? Co tu robisz?!

Wdrapałam się na łóżko, a jego ręce automatycznie sięgnęły do mojej talii, przyciągając nas do siebie.

– Przyleciałam do ciebie – odpowiedziałam, odgarniając kosmyk jego włosów za ucho. – Ale jeśli chcesz to mogę wrócić – dodałam, krzywo się uśmiechając.

Odpowiedział tym samym i pociągnął nas tak, że leżeliśmy teraz obok siebie.

– Nic z tego – szepnął, całując moje usta. Ja czując jego język westchnęłam. Przez cały czas, gdy nie było go obok mnie miałam wrażenie, że czegoś mi brakuje. Teraz ta potrzeba została przez niego zaspokojona.

– A tak serio, to skąd się tu wzięłaś?

– Nick wrzucił mnie do samolotu, Louis odebrał z lotniska. Nie miałam zbyt dużo do gadania.

– Okej, więc stąd ten SMS. A już się zaczynałem powoli martwić.

– Spałeś – zauważyłam. Niech mi nie wmawia, że się martwił.

– Dopiero po rozmowie z Nickiem, że padł ci telefon i czekasz na niego, żeby odebrał cię z uczelni, bo coś ci wypadło.

– Tęskniłam – wypaliłam, trochę ignorując to co powiedział przed chwilą.

– Ja za tobą też – odpowiedział i zaczął zsuwać mi majtki, a ja nie oponowałam.

 

Obudziliśmy się w świetnych nastrojach. Tacy też zeszliśmy na śniadanie. Ellie przywitała się ze wszystkimi. Wyglądała naprawdę seksownie w podartych jeansach 501 Levi’sa, falbaniastej koszuli, czarnej ramonesce, do których dobrała pomarańczową torbę, mój czarny gruby szal od Alexandra McQueena i brokatowe, miedziane buty z oczami. Na usta nałożyła pomarańczową szminkę w kolorze torby. Była tak beztroska, ponieważ wiele osób z tego towarzystwa zdążyła już poznać udzielało jej się odrobinę jej ADHD. Wolała jednak być ciągle obok mnie i trzymać moją dłoń.

– Za czterdzieści pięć minut jedziemy na soundcheck – powiedział do nas mój ochroniarz Travis. – Koło trzynastej powinniście mieć przerwę do około czwartej, więc dajcie mi znać, jeśli będziecie chcieli coś zobaczyć w mieście.

– Okej, dzięki T – odpowiedziałem, uśmiechając się.

Po próbach i testach postanowiliśmy pojechać do centrum miasta, żeby coś zjeść. Okazało się jednak, że nie była to dobra decyzja. Okazało się, że ludzie bez skrępowania robili nam zdjęcia. Mogliśmy być pewni tego, że nie potrzeba dużo czasu, żeby zlecieli się paparazzi z prawdziwego zdarzenia.

Próbując uciec przed tymi ludźmi przypadkowo trafiliśmy do polskiej dzielnicy. Był to strzał w dziesiątkę, ponieważ w sklepie spożywczym Ellie kupiła mi swoje ulubione polskie słodycze i mogła na chwilę skupić się na czymś innym. Uwielbiałem na nią patrzeć, dostrzegając i analizując każdą najmniejszą emocję na jej twarzy.

Uczyłem się jej na pamięć i nie chciałem funkcjonować bez niej przy mnie w ten sam sposób. Wyzwalała we mnie coś dobrego i zaczynałem to w sobie lubić. Była pewnego rodzaju cząstką radości i beztroski. Dlatego też, gdy wyszliśmy ze sklepu i otoczyła nas grupka fanek wraz mężczyznami w średnim wieku, którzy chcieli na tym zarobić, dosłownie przez ułamek sekundy kątem oka dostrzegłem na jej twarzy drobny grymas. Oczywiście nie dała po sobie nic poznać i nawet niektórym dziewczynom sama zrobiła ze mną zdjęcia.

 

Na godzinę przed koncertem chłopcy zostawali sami. Mogli wtedy się skupić i skoncentrować, żeby w czasie występu dać z siebie sto procent.

Miałam nadzieję, że ten koncert spędzę więc z Lottie, Lou i Lux. Okazało się jednak, że dziewczyny postanowiły pozwiedzać. W sumie była to dobra okazja. Wszystkie fanki były w środku.

Ja jednak wolałam zobaczyć Harry’ego i resztę składu.

Przyszłam na koncert, stając obok Travisa, gdy trwała już druga piosenka.

Harry widząc, że wchodzę szeroko się uśmiechnął i podbiegł, żeby posłać mi buziaka. Był uroczy, ale nie odejmowało mu to jego męskości. Po prostu taki był i podobnie jak tysiące dziewczyn na tej arenie – kochałyśmy to w nim.

– Ellie… – usłyszałam za swoimi plecami krzyk. – Ellie… – odwróciłam się i zobaczyłam jakąś dziewczynę, która siedziała w pierwszym rzędzie na płycie.

Podeszłam z uśmiechem, widząc jak zbliża się do barierki i mocno mnie przytuliła, gdy tylko znalazła się w moim zasięgu.

– Jesteś taka kochana. Pasujecie do siebie. Totalnie! – powiedziała, sprawiając, że wyszczerzyłam się jeszcze szerzej.

– Dziękuję – odpowiedziałam. Była to dziewczyna, którą kojarzyłam z jednej z tras chłopaków i z którą w Europie siedziałam całą noc pod halą licząc na pierwszy rząd.

Puściła mnie i zobaczyłam, że więcej dziewczyn zaczyna się niecierpliwie wiercić na swoich miejscach. Było to dla mnie dziwne, że chciały powiedzieć do mnie cześć, albo coś w tym stylu. Chociaż podczas spotkań z fankami Harry’ego na ulicy też raczej mogłam liczyć na ciepłe przyjęcie, miłe słowa i uścisk.

– Travis? – zawołałam ochroniarza. – Przejdę na płytę, okej? – uprzedziłam. Lekko się skrzywił. – Dam radę – zapewniłam i w końcu z westchnięciem dał mi zgodę poprzez skinienie głową.

Harry widząc, że coś się dzieje zmarszczył brwi i podszedł do nas unosząc ręce do góry w zaskoczeniu.

Kucnął i całkowicie ignorował mówiącego d

Uśmiechnęłam się i podsadziłam się na rękach na barierce, żeby przejść na drugą stronę.

Dał znak Travisowi, żeby mnie pilnował, ale ja sama zaskakująco zgrabnie sobie z tym poradziłam.

– Uuu… Zgadnijcie dzięki komu jest tak wysportowana – powiedział, po czym wskazał na siebie.

Zmroziłam go wzrokiem.

– No tak, to rodzinne show – chłopcy zaczęli się śmiać.

Trochę chodziłam wśród ludzi i czułam ciągle na sobie jego wzrok.

– Ellie, a podpiszesz mi się na koszulce? – spytała mnie jakaś mała dziewczynka.

– Malutka – zaczęłam, klękając obok niej – ale nie jestem w One Direction.

– Ale ich znasz.

– Nie jestem na tyle znana, żeby ci się tu podpisywać, ale chętnie cię przytulę i zrobię sobie z tobą zdjęcie. Co ty na to?

Pokiwała nieśmiało głową, więc wzięłam to za odpowiedź twierdzącą.

– Na boga! Jesteście na koncercie! Przestańcie sobie wreszcie robić zdjęcia. A ty przestań rozpraszać naszych fanów.

 

Wróciłem z nią do naszego pokoju hotelowego. Zamówiłem do pokoju szampana oraz kolację i postanowiłem spędzić z nią idealny, romantyczny wieczór tylko we dwoje.

Zapaliłem dla nadania klimatu świeczkę Dyptique, którą dostałem od niej przed wyjazdem w trasę.

Zauważyła ten detal.

Wzięliśmy wspólny długi prysznic, podczas którego delikatnie masowała moje ciało po koncercie. To był naprawdę duży wysiłek fizyczny, z którego wiele osób nie zdawało sobie sprawy.

Zawinięci w szlafroki ułożyliśmy się na łóżku, czekając na serwis pokojowy.

Włączyłem Netfilxa i zaczęliśmy oglądać Notting Hill – po raz tysięczny.

Obsługa zapukała do drzwi. Odebrałem wózek i dałem gościowi napiwek.

Położyłem tacę na drogiej hotelowej kapie i zaczęliśmy jeść.

Po jedzeniu, filmie i butelce szampana zacząłem na nią napierać, żeby zadowolić się jej ciałem jeszcze raz przed jej wyjazdem.

Odczuwałem niemal fizyczny ból na samą myśl o tym, że jutro po śniadaniu wyjeżdża.

 

Harry obudził mnie, gdy szedł rano biegać. Znowu! Wydałam z siebie jęk niezadowolenia i nałożyłam poduszkę na głowę.

Bez niego jednak i z myślą, że niedługo wyjeżdżam czułam się dość nieswojo.

Udałam się więc do Louisa.

Zaskoczył mnie. Nie spał.

– Musiałem skoordynować przyjazd Freddie’ego tutaj – wyznał, zamykając za mną drzwi.

– Chcę zapalić – powiedziałam, idąc na balkon.

Palenie przy Harrym ograniczyłam do totalnego minimum. Wiedziałam, że tego nie lubi, ale nauczył się to tolerować. Poszliśmy więc na taras widokowy.

– Freddie przyjeżdża z Bri? – spytałam.

– Tak.

– Jestem trochę nie w temacie wybacz. Coś między wami się tworzy znowu?

– Nie. Przyjeżdża ze swoim chłopakiem.

– Yhym… Okej. A jak twoje życie uczuciowe się rozwija?

– Zacząłem znów utrzymywać kontakt z Eleanor. Chcę, żeby przyjechała na kilka koncertów po powrocie Freda i Bri. Relacja, którą tworzymy jest jeszcze stanowczo za słaba, żeby pakowali się sobie nawzajem z butami do życia – wyjaśnił.

– Chętnie ją poznam – powiedziałam z uśmiechem.

Pasowali do siebie. Nie znałam tej dziewczyny, ale wydawała się być naprawdę fajną dziewczyną, może odrobinę rozpuszczoną przez bogatych rodziców. Lou mógł być jednak pewny, że nie jest z nim dla pieniędzy, ponieważ nigdy w życiu niczego jej nie brakowało. Tak naprawdę – miała nawet więcej niż on.

– Gotowa do wyjazdu?

– Spakowana, ale mentalnie wcale.

– Kochasz go. To widać. On też ciebie potrzebuje jak powietrza. Zmieniasz go.

Na moją twarz wstąpił uśmiech.

– Miło to słyszeć, ale wolę na razie nie robić planów.

– Czemu? – zaskoczyłam go.

– Sam wiesz jaki jest Harry. Pokazywał to przez bardzo długą część naszej znajomości. Może dla niego to tylko pewien etap.

 

Po lunchu z Harrym, Niallem, Louise i Lottie, Harry zabrałem ją na lotnisko.

Mieliśmy jeszcze przed sobą dość długą drogę do przebycia. Zaskoczyła mnie, gdy siadła na moich kolanach i mocno mnie przytuliła.

Spojrzałem w jej twarz i dostrzegłem łzy. Rozczuliła mnie.

– Co jest, kotek? – spytałem.

– Tak bardzo tęskniłam i znów cię nie będzie.

– Ellie, wiesz, że mi też jest ciężko. Zawsze, gdy się do kogoś tak przywiązuję muszę mieć go ciągle przy sobie. – Spojrzała na mnie. – Mogę cię zapewnić, że gdybyśmy nie byli razem byłoby nam łatwiej. Nie bylibyśmy sobie aż tak podporządkowani.

– To wstęp do zerwania? – obruszyła się. Nie spodziewałbym się po niej takiej reakcji. Myślałem, że jest nas pewna.

– Jak możesz tak mówić?! Ellie…  Stwierdzam fakt. Po raz pierwszy uznałem, że warto. Naprawdę, Ellie. Zależy mi na tym, żeby to wypaliło jak jeszcze nigdy wcześniej. Potrzebuję po prostu trochę czasu, żeby do takiego stanu rzeczy przywyknąć.

– Czy jeśli pozwoliłabym ci na… – zaczęła nieśmiało i tym samym ledwo słyszalnie – na no wiesz co… – kontynuowała. – Byłoby ci trochę łatwiej?

– Chciałabyś się ze mną dzielić? – teraz byłem zaskoczony. Ale nie wiem czy pozytywnie.

– Nie – odpowiedziała i trochę mi ulżyło – ale jeśli miałoby ci to pomóc… Może bym to zaakceptowała. – Ważyła teraz każde słowo. – Wiem jakie masz  potrzeby i jestem świadoma, że nie wszystkie z nich będę w stanie zaspokoić. – Patrzyła na paznokcie, żeby uniknąć mojego spojrzenia.

– Ellie, spójrz na mnie – poprosiłem, podnosząc jej podbródek. Była zmieszana. – Czy dałem ci kiedykolwiek do zrozumienia, że mnie nie zaspokajasz? – spytałem jej, a ona pokręciła głową. – Dajesz mi wszystko czego potrzebuję w łóżku i poza nim. Nie chcę tego robić z kimkolwiek innym.

– Nienawidzę cię tak zostawiać – jęknęła i mocniej się we mnie wtuliła.

– Napisałem dla ciebie piosenkę – powiedziałem, żeby odwrócić jej uwagę od naszego kolejnego rozstania. – Nie mogę się doczekać aż ją usłyszysz – dodałem, a potem odprowadziłem ją do samego samolotu, całując na pożegnanie.


Kochani!
Spędziłam w Chicago ostatnie dwa dni. Właśnie wracam samolotem do Londynu i nie czuję się z tym komfortowo, wiedząc, że zostawiam za sobą tak wiele ważnych dla mnie osób. No, ale! W najbliższym czasie mam kilka przewidzianych spotkań w telewizji i radio, więc jeśli chcielibyście mnie gdzieś usłyszeć, bądźcie w gotowości! :)
Wasza Ellie x

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz