sobota, 9 grudnia 2017

48. Flicker


Dziękuję za cierpliwość :) a teraz puszczam nowy rozdział :)

Drzwi przede mną się otworzyły. Przez ostatnie godziny wychodziłem z siebie, ponieważ nie mogłem się do niej dodzwonić. Byłem wściekły. Na nią i na siebie. Nie wiem jak mogłem powiedzieć jej coś takiego przez telefon. Powinniśmy porozmawiać i przedstawić sobie wszystko na spokojnie z dwóch stron, a ja zaatakowałem, nawet nie dając jej szansy na to, żeby mogła ten atak odeprzeć.

Zobaczyłem Gregory’ego.

– Czego tu szukasz? – warknął. Nie dziwiłem mu się. Był bystrym gościem i wiedział co zrobiłem. – Możesz sobie już pójść – zaproponował.

– Muszę pogadać z Ellie – wyjaśniłem.

– Za dużo już zrobiłeś. Wiesz co?! Soph była taka szczęśliwa, gdy dowiedziała się, że wszystko się ułożyło. Elle ci zaufała, ale wiesz co? Wiedziałem, że tak się to skończy i znów ją zranisz.

– Nic jej nie zrobiłem.

– Myślisz, że jestem głupi?! Mieszkam tu z trzema dziewczynami, więc wasze problemy nie są mi obce.

– Ciekawe, że o tobie też ostatnio było głośno.

– Mieszkamy razem. Jak sobie to wyobrażasz?! Myślisz, że zrobiłbym Sophie coś, co ty regularnie fundujesz swoim dziewczynom? – uderzył. Już otworzyłem usta, żeby się bronić, ale nie pozwolił na to – myślisz, że nie wiem?! – uniósł brwi. Przeklęta Sophie. Nie należałem do najwierniejszych kochanków. Były czasy, gdy kręciłem z kilkoma dziewczynami naraz. Jedna z tych sytuacji została podłapana przez prasę. Cieszyłem się, że tylko ta, w której zwęszyli, że zabrałem Kendall na St. Barts, podczas, gdy spotykałem się z Megan. Z Meg niewiele mnie łączyło. Wyłącznie seks, więc nie wyrządziłem nikomu dużych szkód.

– Ellie jest dla mnie kimś więcej. Nigdy czegoś takiego jej nie zrobiłem – odpowiedziałem mu zgodnie z prawdą. – Nie lubię jednak dowiadywać się, że moja dziewczyna zabawia się z innymi.

– Jesteś popierdolony – rzucił mi w twarz.

– Ej, ej. Co tu się dzieje?! – do drzwi podeszła Sophie. – Uspokójcie się.

– Muszę pogadać z Ellie – powiedziałem jej, patrząc błagalnie w jej stronę.

– Harry, to zły pomysł – odpowiedziała cicho. – Ostatnio ma stanowczo za dużo na głowie i nie wszystko układa się tak jak powinno.

– Nalegam – naciskałem.

– Harry, zrozum nas. Nie chcemy, żeby cierpiała jeszcze bardziej.

– O co chodzi? – spytałem, jednocześnie zirytowany i skołowany.

– Nie wszystko kręci się wokół ciebie. Choć niestety i tak większość. Powinna w obecnej sytuacji ustawić inaczej priorytety.

Nie mogłem tego dalej słuchać. Nie mogli przecież zrobić mi krzywdy. Mogli próbować działać na mnie wyłącznie werbalnie. Pokręciłem więc głową i wprosiłem się sam, wymijając ich w progu.

Kątem oka dostrzegłem, że Greg chciał zareagować, ale Sophie złapała jego dłoń powstrzymując go z głębokim westchnieniem.

 

Wszedłem do jej pokoju. Leżała na łóżku odwrócona do mnie plecami. Musiała leżeć tak od naszej rozmowy. Miała te ubrania na sobie na zdjęciach, które wrzuciła na instagramie.

– Ellie – powiedziałem cicho.

– Możesz wyjść, już nic nie chcę – odpowiedziała szeptem.

Nawet na mnie nie spojrzała. Wbiła mi tym w serce nóż i wiedziałem, że zrobiłem jej totalne świństwo. Czuła się tak samo.

Gdyby to była jakakolwiek inna dziewczyna, odwróciłbym się na pięcie i wyszedł. Przyszedłem tu z zamiarem wyjaśnienia tego co się wydarzyło, a zastałem obraz jak po przegranej bitwie.

Teraz zacząłem się o nią bać.

Znów zaczynaliśmy w tym samym miejscu.

Podszedłem do łóżka i dotknąłem jej nogi. Pogładziłem ją kciukiem, a ona się rozpłakała.

Serce – wcześniej przebite nożem – rozpadło się na miliardy kawałków. Znów – mimo złożonej przeze mnie obietnicy – doprowadziłem ją do płaczu.

Położyłem się na łóżku i przytuliłem na łyżeczkę. Chciałem dać jej ciepło i bezpieczeństwo, choć nie wiem, czy to co robiłem faktycznie przynosiło zamierzony rezultat.

– Proszę, nie rób tego. Powiedz co masz powiedzieć i sobie idź. Nie mam siły w nic z tobą grać – szepnęła, słysząc drżenie.

Otworzyłem usta, żeby coś powiedzieć, ale zatkało mnie. Byłem w szoku, że wzięła to co powiedziałem w złości na poważnie. Musiała być bardzo niepewna tego co było między nami, a wydawało mi się, że robiłem co mogłem, żeby udowodnić jej, że jest dla mnie kimś wyjątkowym. Może faktycznie nie byliśmy sobie pisani? Co więcej miałbym jeszcze zrobić, skoro mi nie ufa?

– Nie zamierzam nic ci mówić.

Pytanie, czy ja wykazałem się zaufaniem wobec niej? Oskarżyłem ją o coś, do czego nigdy nie dała mi podstaw.

– Przepraszam cię za to, co wczoraj powiedziałem przez telefon. To nigdy nie powinno wyjść z moich ust.

Odwróciła się do mnie. Nie rozumiała o co mi chodzi. Serce bolało mnie jeszcze bardziej,  widząc jej lekko napuchniętą twarz i cienie pod oczami, choć myślałem, że to niemożliwe. Wciąż jednak była dla mnie najpiękniejszą kobietą na ziemi.

– Nie powinienem cię o nic oskarżać. Czułem się po prostu źle, bo pisaliśmy ze sobą cały czas. Kilka razy w tygodniu rozmawialiśmy na facetimie, a ostatnio czułem się odstawiony na boczny tor.

– Harry… – szepnęła.

– Pozwól mi się wytłumaczyć zanim zjedzą mnie wyrzuty sumienia – poprosiłem, a ona zamilkła. – Nie wiedziałem co się dzieje. Nie chciałaś mi nic powiedzieć, bałem się, że ci się znudziłem i że przestałem dla ciebie cokolwiek znaczyć. Chciałem sobie to jakoś tłumaczyć i doszedłem do wniosku, że może pojawił się w twoim życiu ktoś, kto potrafi lepiej okazać ci uczucia i jest przy tobie przez cały czas – wyznałem.

Nigdy w życiu nie byłem tak szczery.

Wyraz jej twarzy się zmienił, więc byłem pewien, że to doceniła. Znała mnie lepiej niż ktokolwiek, a przecież nie znaliśmy się tak długo.

– Wiesz, że nie miałem tego wszystkiego na myśli, prawda? – spytałem, a ona wtuliła się w moją klatkę piersiową i poczułem jak kiwa głową.

Ten jeden gest dał mi ukojenie.

– Nie możesz mi mówić takich rzeczy, bo następnym razem tego nie przeżyję – powiedziała łamiącym głosem i wiedziałem, że nie żartuje.

– Nie zrobię tego, przyrzekam. Czy powinienem o czymś jeszcze wiedzieć? – spytałem, trzymając z tyłu głowy słowa Soph „nie wszystko kręci się wokół ciebie”.

– To był zły tydzień – odpowiedziała cicho i wpasowała się w moje ciało, żeby i ona mogła poczuć wewnętrzny spokój. Potrzebowała mojej bliskości tak samo jak ja jej. Byliśmy do siebie bardziej podobni, niż którekolwiek z nas chciałoby przyznać. Byliśmy tak samo uparci i w gorącej wodzie kąpani, ale to ona miała łagodniejsze usposobienie i potrafiła trzymać swoje emocje na wodzy, podczas gdy ja byłem dużo bardziej impulsywny.

 

Gdy poczułem, że zasnęła i jej sen był mocny podniosłem się ostrożnie, wyswobadzając z jej ramion i rozplątując nasze nogi.

 

Na biurku znalazłem karteczki samoprzylepne i napisałem dla niej krótką wiadomość, którą położyłem obok niej. Wątpiłem, że się obudzi, ale nie chciałem, żeby znów myślała, że zniknąłem.

 

Czekaj na mnie, Kochanie.

Na pewno jesteś głodna,
poszedłem więc po coś do jedzenia.

Twój

H.

 

Jedzenie zawsze poprawiało jej humor. Musiałem po drodze wstąpić po nowy telefon, ale na szczęście pod domem Ellie był odpowiedni sklep.

 

Gdy zbierałem się do wyjścia, w przedpokoju dopadła mnie Sophie.

– Co się dzieje? – spytała.

– Wszystko okej. Mieliśmy cięższy czas i trochę za daleko w rozmowie się posunęliśmy.

– Czemu wychodzisz?

– Idę kupić jej ulubione croissanty i kawę.

– Rozmawialiście o tym co się działo?

– Na razie śpi.

– Wyciągnij to z niej za wszelką cenę, okej? To ważne.

– Dobrze, Sophie.

– Ona  naprawdę dla mnie wiele znaczy.

– Wiem to, Harry. I proszę cię, nie spieprz tego, bo następnym razem, nie udobrucham tak łatwo Grega.

Skinąłem i wyszedłem na dosłownie dziesięć minut.

Gdy wróciłem Sophie i Gregory musieli być u siebie zamknięci. Poszedłem więc do Ellie i obserwowałem ją jak śpi.

 

Otworzyła oczy. Patrzyła na mnie przez chwilę w ciszy. Przytuliłem ją i złożyłem na czubku jej głowy pocałunek.

– Zostałeś – szepnęła.

– Wiedziałaś, że zostanę.

– Miałam taką nadzieję – odpowiedziała ledwo słyszalnie.

Westchnęła, a potem się odsunęła. Lekko się krzywiąc spojrzała w moje oczy i wiedziałem, że zaraz powie mi to, co najbardziej ją trapiło.

– Lunch, do którego się odnosiłeś. Był z Gregiem i jego bratem Elliottem. – Nie rozumiałem do czego dąży. – Elliott jest ginekologiem i onkologiem.

– Jesteś chora? – przestraszyłem się. Zrobiło mi się niedobrze. Jak mogłem ją oskarżyć o niewierność?! Jestem popaprany.

– Raczej nie. Tak czy inaczej byłam w klinice. Przez kolejny tydzień będę mieć kolejne szczegółowe badania, bo coś jest nie tak jak powinno. Nic nie wskazuje na zmiany nowotworowe, ale w moim przypadku, jeśli to zostawię, może się w niego zamienić.

– Wezmę wolne – powiedziałem od razu. – Chcę być przy tobie. – Bolało mnie serce i bałem się o nią.  Było też w tym coś samolubnego. Nie chciałem stracić kogoś tak mi drogiego i bliskiego.

– Nie musisz, Harry – powiedziała spokojnie. Za spokojnie. Próbowała schować swoje emocje. Potrzebowała mnie.

– Nie wybaczyłbym sobie, gdyby coś się stało. Chcę, żebyś miała we mnie stuprocentowe oparcie. Już i tak zbyt długo mnie nie było.

– Dziękuję – jęknęła i rozkleiła się. – Do ci paparazzi. Jeżdżą za mną i robią mi zdjęcia. Są wszędzie i nie mam już do tego siły. - Po jej policzkach pociekły łzy bezsilności. – Przepraszam, że odbiło się to na tobie – dodała, a ja lekko się uśmiechnąłem.

Odgarnąłem z jej twarzy włosy i uśmiechnąłem się.

– Jesteś najlepszą rzeczą jaka mi się przytrafiła w życiu – powiedziałem. – Przepraszam, jeśli czasem jeszcze tego nie doceniam – przyznałem, żeby odwrócić jej myśli od złych spraw.

Odpowiedziała mi niewielkim uśmiechem i wtuliła się w moje ciało, a ja wyciągnąłem telefon i zadzwoniłem do mojej agentki, żeby zapowiedziała i zorganizowała moją nieobecność. Chciałem, żeby Ell to słyszała. Wiedziałem, że podniesie to poczucie jej własnej wartości. Tak mało w siebie wierzyła i moim zadaniem było to zmienić.

– Lepiej byłoby ci beze mnie – szepnąłem, gdy zakończyłem rozmowę, wciąż mając w pamięci słowa, które nie raz zrzuciłem na nią, tylko po to, żeby ją zranić.

Potrzebuję cię. Twoja obecność rekompensuje mi wszystko – odpowiedziała. – Gdy jesteś obok, wszystko jest jakby mniej ważne i staje się znośne – dodała, a chwilę później zaburczało jej w brzuchu.

– Właśnie – zreflektowałem się – kupiłem ci kawę i rogaliki. Kawa już wystygła, ale… urwałem i pokazałem torebkę z logo jej ulubionej piekarni.

Cicho pisnęła i wyrwała mi ją. Zaczęła łapczywie pochłaniać croissanta. Będąc w połowie, zaproponowała mi drugiego, który spoczywał jeszcze w torbie. Uśmiechnąłem się i zacząłem go jeść, choć i tak wiedziałem, że będę miał szansę zjeść tylko połowę, bo choć o to nie zapyta na głos, jej oczy będą błagać o chociaż kawałek.

Dobrze, że mogłem chociaż wypić trochę więcej kawy, bo ta nie była jej niezbędna.

– Mam dla ciebie coś jeszcze – powiedziałem, gdy zaczęliśmy gadać zupełnie neutralnie.

Uniosła do góry brew, a ja wyciągnąłem zza siebie pudełko z iPhonem X.

Cicho pisnęła i zabrała mi je, od razu rozpakowując.

Podałem jej kartę SIM, a ona spojrzała na mnie zaskoczona.

– Wyciągnąłem z tego, który się roztrzaskał.

Widziałem, że zrobiło jej się głupio, ale nie pozwoliłem jej długo się nad tym zastanawiać, zostawiając na jej ustach pocałunek.

– Idziemy wziąć prysznic? – spytałem, na chwilę odrywając się od jej ust.

– Sugerujesz, że śmierdzę?

– Nic podobnego – zaśmiałem się i porwałem ją w ramiona, wiedząc, że to stwierdzenie było zgodą.

 

*

 

Cześć Wam wszystkim!

Dzisiaj napiszę Wam tylko jak jestem szczęśliwa mając przy sobie kogoś tak kochanego i drogiego jak Harry. Jak zapewne słyszeliście z prasy – mam drobne problemy zdrowotne. Nie, nie jestem w ciąży i nie, nie rozstaliśmy się.

Mam nadzieję, że nikt nie będzie miał mi za złe, decyzji Harry’ego, który postanowił spędzić ze mną trochę więcej czasu, w tych niełatwych dla mnie chwilach.

Bez Waszego wsparcia nie byłabym tu gdzie jestem, ale gdy otwierasz się na kogoś tak jak otworzyłam się na niego, stajesz się całkiem bezbronna i jesteś wdzięczna za każdą chwilę, którą spędza z Tobą. Tym bardziej cieszę się, że będzie przy mnie. Mam nadzieję, że to zrozumiecie.

Chciałam prosić Was też o uszanowanie w najbliższym tygodniu naszej prywatności, jako że nie będę tu pewnie publikować codziennie.

Trzymajcie się!

Zawsze Wasza Ellie xxx