piątek, 16 czerwca 2017

45. Sweet Creature

Zanim przejdę do rozdziału...
Przepraszam tych, którzy ze mną pozostali, że ostatnio tak zwlekam z dodawaniem rozdziałów, ale się nie wyrabiam ze wszystkim. Opowiadanie i dokończenie tej historii jest dla mnie bardzo ważne, jednak jako priorytet ustawiłam sobie uczelnię i pracę, a tam ostatnimi czasy dużo się dzieje.
Odzywajcie się czasem, to mnie motywuje. Tak jak ostatni anonimowy komentarz :)

Chcę się Wam jednak czymś bardzo bardzo pochwalić!!! 

Kupiłam dzisiaj bilet na koncert Harry'ego w Mediolanie! A na przedsprzedaży biletów na poprzednią trasę udało mi się trafić bilet do Londynu na 29 października. Oznacza to, że w przeciągu roku najprawdopodobniej zobaczę go dwa razy na żywo. Nie mogę się doczekać :) a być może okaże się, że ktoś z Was również jedzie na któryś z tych koncertów?

Dobra... Wracam do historii!




Skończyliśmy właśnie tygodniową serię koncertów w Kanadzie i wróciliśmy do Stanów.

Jutro koncert w Minneapolis – w zasadzie dzisiaj, bo było już grubo po północy.

Plan mojego dnia nie różnił się zbytnio od standardowych koncertów. Pod halę podjedziemy dopiero pod wieczór, rano siłownia, wywiady, soundcheck, wywiady, meet&greet, koncert. Dla odmiany po koncercie mieliśmy zostać i chwilę odpocząć przed kolejną podróżą. Tak jak Louis uwielbiał zostawać w tourbusie, ja cieszyłem się normalną łazienką i pełnowymiarowym łóżkiem, w którym mogłem bez skrępowania spać nago.

 

– Harry, dostałeś wiadomość – powiedziała Lou z rozbawieniem.

Wziąłem od blondynki telefon, który wcześniej leżał na stoliku. Spojrzałem na powiadomienie i szeroko się uśmiechnąłem. – Powiedz jej, że ty też. Jesteś bez niej nie do zniesienia – dodała. Zmieszałem się lekko.

Siedzę na wykładzie z historii gospodarczej.
Nuda. Marzę o tym, jak mogłabym teraz
robić ci dobrze. Tęsknię x

Zacząłem jej odpisywać:

Lou pozdrawia. Kazała napisać mi to samo.
Powiedziała, że nie mogą już ze mną wytrzymać.
Jadę do Minneapolis. Będę mieć pokój w hotelu,
 o 2 BST gramy koncert. Cały dzień po koncercie
mam wolne, daj znać o której będziesz sama
 w domu, zsynchronizujemy się na FaceTime.
Tęsknię x
H.

Nie musiałem długo czekać na odpowiedź.

Pokazujesz jej nasze wiadomości? Nie wiedziałam,
że jesteś tak bezpruderyjny.
No dobra. Wiedziałam xd
Jutro zaczynam o 12 BST. Może o 8? U Ciebie będzie
która? Nie będziesz zmęczony po koncercie?
Ewentualnie 18? Będziesz miał szansę się wyspać. x

Napisałem, że pasuje mi 18. Do południa dzień po koncercie powinienem być w formie.

Męczyło mnie to, że musimy się zgrywać co do godziny ze względu na różnice czasowe. Ale ta godzina, czy dwie spędzone na prawdziwej rozmowie z tak ważną dla mnie osobą były wszystkim. W głębi serca nie mogłem doczekać się już nagrody jaką dostanę, gdy spotkamy się twarzą w twarz.

 

Zobaczyłem jej twarz. Była bez makijażu. Siedziała na oknie i paliła papierosa.

Zapomniałem już jak jest idealna. Przygryzła wargę widząc mnie i poczułem jak mój penis boleśnie twardnieje na ten widok.

Zgasiła papierosa i przeniosła się na łóżko. Zauważyłem jednak coś innego. Zmarszczyłem brwi.

– Co ty masz na sobie? – spytałem zaciekawiony.

– Myślałam dość długo nad tym czym cię zaskoczyć, czy wcisnąć się w coś seksownego, a może w nic… Ale po dłuższym czasie stwierdziłam, że postawię na to co zazwyczaj.

– Zazwyczaj śpisz w mojej koszulce Gucci? – uniosłem brew.

– Przeważnie w twoich jedwabnych koszulach Saint Laurent, ale stwierdziłam, że będziesz zły.

– Czemu nie Gucci?

– Przeważnie mają zdobienia, które są niewygodne – wyznała szeptem. Uśmiechnęła się widząc moje rozbawienie. – Ta koszulka lekko prześwituje – dodała. Oddaliła dłoń i ukazała mi lekko prześwitujące przez materiał sutki.

– Byłaś u mnie? – spytałem.

– Tak. Spałam u ciebie ze dwa razy i zabrałam kilka twoich rzeczy – widząc moje zdumienie poczuła potrzebę wytłumaczenia – spokojnie, oddam ci je.

– Nie o to chodzi. Po co ci?

– Potrzebowałam twojej bliskości i wzięłam to co tobą pachnie, żeby mieć cię przy sobie.

Mówiąc to całkiem się przede mną odsłoniła. Była teraz bezbronna. Potrzebowała mnie. Znaczyło to dla mnie naprawdę dużo.

– Jesteś niesamowita – powiedziałem jej, żałując, że nie mogę jej dotknąć. Nasze rozmowy z jednej strony pomagały, z drugiej drążyły w moim sercu jeszcze większą dziurę. Wiedziałem, że po naszej rozmowie będę czuł wszechogarniającą pustkę.

– Jak koncert? – spytała z szerokim uśmiechem, zmieniając temat.

 

Jęczała mi cicho do słuchawki. Boleśnie powoli instruowałem ją, prowadząc do szczytu. Wróciła z imprezy z Alexą i Nickiem. Za chwilę zaczynał się koncert. Byłem zaskoczony, gdy zadzwoniła, ale tak bardzo błagała mnie o to, co właśnie robiliśmy, że nie miałem wyboru. Znalazłem ustronne miejsce i oddałem się przyjemności, słysząc dźwięki wydobywające się z jej słodkich ust. Nagle nastała cisza. Wiedziałem co to oznaczało. Stłumiła dźwięk orgazmu, który przeżywała. W tym samym czasie skończyłem do chusteczki. Zwinąłem ją i poprawiłem spodnie. Poczułem się winny.

– Ellie? – szepnąłem.

– Tak, Harry?

– Przepraszam, ale muszę iść – przerwałem nasz moment.

– Spokojnie. Mną się nie przejmuj i tak padam.

– Trzymaj się, dobrze?

– Yhym – odpowiedziała, ledwo słyszalnie. Usypiała.

– I nie przesadzaj z alkoholem.

– Nie przesadzam, Harry. Udanego koncertu.

– Dziękuję, kochanie. Miłej nocy – miałem się rozłączyć, ale powiedziała jeszcze cicho moje imię. – Tak, słońce?

– Dziękuję.

Na moich ustach zakwitł uśmiech.

 

To ich koniec?!

Jeśli wydawało Wam się, że Harry Styles, znany z umawiania się ze starszymi kobietami, w końcu się ustatkował, to jesteście w błędzie.

W ostatnim czasie spotykał się zaskakująco długo jak na siebie, z byłą dziewczyną Louisa Tomlinsona, swojego kolegi z zespołu.

Powołując się jednak, na nasze źródła z bliskiego otoczenia artysty od czasu, gdy dziewczyna zmieniła partnera ich relacje się napięły. Aby ratować powodzenie trasy Harry najwidoczniej pożegnał się z Ellie Nowak, aspirującą stylistką, na dobre, ponieważ znów jest widywany z wieloma kobietami – łącznie ze swoją byłą – Kendall Jenner.

Nieładnie Harry…

 

– Harry! Ja już tak nie mogę. Co chwilę wypływają jakieś twoje zdjęcia. Po co to robisz?! – spytała podniesionym głosem. Była naprawdę zła. Do tej pory moja niezwykle wyrozumiała, spokojna i cierpliwa dziewczyna miała tej sytuacji po dziurki w nosie.

Nie, żebym jej pomagał się z tym wszystkim oswoić. Korzystając z pobytu w Kalifornii odnowiłem kilka starych znajomości. Wybrałem się na kawę z Kendall i na zakupy z Vanessą, dziewczyną, która podczas urlopu macierzyńskiego Caroline była naszą stylistką. Teraz, gdy Caroline dostała inną pracę naszą stylistką jest Sarah. Ellie powinna wiedzieć, że zawsze dobrze dogadywałem się z dziewczynami. Nie ma przecież nic przeciwko, gdy widuję się z Louise, albo wychodzę gdzieś z Lottie. Dla mnie to dokładnie to samo.

– Nic nie zrobiłem.

– Ja tu nie mam przez to życia – zarzuciła.

– Wiedziałaś na co się piszesz – odpowiedziałem jak dupek.

– Aha. Więc tylko to masz mi do powiedzenia?! Że na to się pisałam?! Nie będziesz walczyć? Nawet nie spróbujesz się obronić? – zarzuciła.

– Jeśli wierzysz takim bujdom, to może to co jest między nami nie ma takiego znaczenia. Nie mam siły już odpychać od siebie zarzutów. Myślałem, że mi ufasz.

– Odpuszczasz?

– Wielokrotnie się starałem i kończyło się zawsze tak samo.

– To, że mnie ranisz sprawia ci przyjemność?! – Ukuła mnie tym do żywego.

– Ellie, powiedz mi, dlaczego dziewczyna, której ufam nie potrafi zrozumieć tego, że mm wielu znajomych. Wśród tych znajomych jest wiele dziewczyn. Niektóre próbują ze mną flirtować, ale nie jestem nimi zainteresowany. Gdybyś się zastanowiła, to wiedziałabyś, że cały swój czas dzielę pomiędzy podróże, wywiady, treningi, próby i koncerty, a to co mi pozostaje oddaję tobie. Jeśli zdarzy się, że z jakichś powodów nie możemy spędzić wolnej chwili razem, to spotykam się ze znajomymi. Nie możesz wymagać ode mnie, że całkiem się od nich odetnę.

– Harry, wiem. Przepraszam – jęknęła. Chyba musiałem częściej otwarcie z nią rozmawiać. No dobra, wiedziałem, że powinienem, ale to było trudne. Uczyłem się poważnej relacji z kimś tak samo jak ona. – Tak bardzo tęsknię, że niedługo pęknie mi chyba serce.

– Już niedługo, kochanie.

 

Do drzwi zadzwonił dzwonek. Byłam zaskoczona, ponieważ nikogo się nie spodziewałam.

Za drzwiami czekał kurier z wielkim pudłem.

– Pani Ellie Nowak?

– Tak – potwierdziłam.

– Przesyłka dla Pani. – Podał mi pudło. Wzięłam je od niego. Było zaskakująco lekkie, jak na taki gabaryt.

Postawiłam je delikatnie na ziemi i podpisałam potwierdzenie odbioru.

Wzięłam pudło i zaniosłam je do kuchni.

– Co to? – spytała Sophie.

– Chciałabym wiedzieć.

Postawiłam pudło na ziemi i otworzyłam je.

W środku znalazłam wielki bukiet białych róż. Musiało być ich ze sto.

Oczy mi się zaszkliły. To było tak urocze...

– Ooo... – zdziwiła się Sophie. – No ładnie, stara, on totalnie stracił dla ciebie głowę.

– Ostatnio pokłóciliśmy się przez telefon – wyznałam jej niechętnie.

– Trafiłaś na romantyka, a on najwidoczniej zrobi wszystko, żeby cię udobruchać. To nie jest dla niego typowe. Ciesz się, dziewczyno.

Uśmiechnęłam się.

W różach wsadzona była koperta. W niej pendrive i kartka.

Nalałam do wazonu wodę i wsadziłam do niego bukiet, a potem za pozwoleniem Sophie zamknęłam się w pokoju. Z różami i kopertą.

Otworzyłam ją i wyjęłam zgiętą na pół kartkę z notatnika Harry’ego.

Od razu rozpoznałam jego pismo.

Droga Ellie,

przepraszam Cię za moje zachowanie. Chcę, żebyś każdego dnia budziła się z przekonaniem jak bardzo jesteś dla mnie ważna.

Wiesz, że mam problem z tym, żeby otworzyć się przed drugą osobą. Jeśli Cię tym ranię, to wiedz, że to nie celowe.

Róże przeminą, ale chciałbym dać Ci namiastkę moich uczuć względem Ciebie. Coś, co pozostanie Ci na zawsze.

Twój

H.

 

Podłączyłam do komputera pendrive’a. Był na nim jeden plik. Klinkęłam w niego i od razu włączył się mój iTunes.

 

Sweet creature (Słodkie Stworzenie,)
Had another talk about where it's going wrong 
(miało kolejną przemowę na temat tego co robimy źle.)
But we're still young
(Ale przecież wciąż jesteśmy młodzi)
We don't know where we're going (Nie wiemy gdzie idziemy)
But we know where we belong
(Ale wiemy gdzie należymy)

And oh, we started
(Oh, zaczęliśmy tworzyć)
Two hearts in one home (dwa serca w jednym domu)
It's hard when we argue
(Jest trudno gdy się kłócimy,)
We're both stubborn
(Jesteśmy oboje uparci,)
I know but, oh
(wiem o tym.)

Sweet creature, sweet creature
(Słodkie Stworzenie, Słodkie Stworzenie)
Wherever I go, you'll bring me home
(Nie ważne gdzie pójdę, Ty poprowadzisz mnie do domu)
Sweet creature, sweet creature
(Słodkie Stworzenie, Słodkie Stworzenie)
When I run out of road, you'll bring me home
(Gdy zboczę z drogi, ty poprowadzisz mnie do domu)

Sweet creature
(Słodkie Stworzenie)
Running through the garden
(biegnie przez ogród,)
Where nothing bothered us
(gdzie nie sięgają nas zmartwienia,)
But we're still young
(ale wciąż jesteśmy młodzi.)
I always think about you and how we don't speak enough
(Zawsze myślę o Tobie i o tym jak zbyt mało rozmawiamy)

And oh, we started
(Oh, zaczęliśmy tworzyć)
Two hearts in one home (dwa serca w jednym domu)
It's hard when we argue
(Jest trudno gdy się kłócimy,)
We're both stubborn
(Jesteśmy oboje uparci,)
I know but, oh
(wiem o tym.)

Sweet creature, sweet creature
(Słodkie Stworzenie, Słodkie Stworzenie)
Wherever I go, you'll bring me home
(Nie ważne gdzie pójdę, Ty poprowadzisz mnie do domu)
Sweet creature, sweet creature
(Słodkie Stworzenie, Słodkie Stworzenie)
When I run out of road, you'll bring me home
(Gdy zboczę z drogi, ty poprowadzisz mnie do domu)

(...)

Gdy piosenka się skończyła po moich policzkach popłynęły łzy wzruszenia. Wiedziałam, że długo się jeszcze prze nim do tego nie przyznam, ale pokochałam go całym swoim sercem. Bałam się tego, jak jeszcze niczego. Teraz mogłam mieć tylko nadzieję, że pewnego dnia on poczuje do mnie to samo.


Wyszłam z uczelni. Pod budynkiem stał Nick z dwoma kubkami kawy.

Americana z cynamonem. Już mi się podobało.

– Mam dla ciebie niespodziankę.

Ściągnęłam usta w dziubek i zmrużyłam oczy, węsząc podstęp.

– Wsiadaj do samochodu, maleńka.

– Co?! – zaśmiałam się.

– Nie gadaj, tylko się ładuj.

Posłusznie wsiadłam do Porsche Nicka i ruszyliśmy przez londyńskie korki z prędkością światła.

Gdy wyjechaliśmy za miasto zaczęłam się niepokoić.

– Chcesz wywieźć mnie do lasu, poćwiartować i wrzucić do Tamizy? – spytałam.

– Dobry pomysł – odpowiedział. – Dzięki. Na to jeszcze nie wpadłem, ale nic straconego.

Wjechaliśmy na drogę dojazdową do lotniska Heathrow.

– Lecimy gdzieś?

– Ty lecisz.

– Ale mam zajęcia…

– Alexa wszystko załatwiła na uczelni, ja cię spakowałem, lecisz na krótkie wakacje.

– Gdzie?

– To jest właśnie niespodzianka.

Spojrzałam na niego podejrzliwie.

– Potrzebuję paszportu z wizą. Tak myślę – przypomniałam sobie nagle skonsternowana. Nie wiedząc dokąd lecę. Mogłam się jednak domyśleć, że będzie to podróż przez Atlantyk.

Zostałam odstawiona przez Nicolasa pod prywatny samolot. Nie był to jednak ten, którym latał Harry.

Przed startem napisałam szybką wiadomość do mojego chłopaka.

Nie wiem co kombinujesz, ale masz przesrane…

Nie musiałam czekać na odpowiedź.

Nie wiem o czym mówisz, ale chętnie się dowiem.

 

Westchnęłam z poirytowaniem i wyłączyłam telefon.

 

Cześć drodzy!

Jak mija wasz czas? Ja przygotowuję się do pierwszych zaliczeń.

Czy to nie dziwne, że ostatnio mój chłopak stwierdził, że bardzo lubi to jak ubierają się paryżanki? Czy to była jakaś sugestia?

Kupiłam więc książkę How to be Parisian wherever you are.

Dość ciekawa, przyznaję. Czy to jednak oznacza, że mam być bardziej YSL?

Wasza Ellie xxx