niedziela, 27 maja 2018

50. Let's do it



Bardzo przepraszam, że musieliście tak długo czekać. Po prostu miałam dość ciężki okres w życiu i nie mogłam poświęcić temu opowiadaniu tyle czasu ile bym chciała, a nie chciałam też dodawać czegokolwiek na pałę.
Obiecuję, że niezależnie od tego ile miałoby to zająć - opowiadanie zostanie przeze mnie zakończone  - dodaję właśnie ostatni, 50 rozdział. Przed nami pozostanie jeszcze epilog, podsumowujący późniejsze wydarzenia, ale myślę, że warto się z nim zapoznać jako takie podsumowanie.

Kochałam Oxford Street zimą. Wprawdzie ozdoby świąteczne wieszali
w październiku i trzymali chyba do kwietnia, ale wprawiały one w niezwykły nastrój.

Od dłuższego czasu nie przepadałam za miejscami, gdzie jest zbyt dużo ludzi. Być może dlatego, że przez znajomość z Alexą i związek z Harrym chcąc, nie chcąc, stałam się osobą rozpoznawalną.

 

Wpadłam do Costa Coffee, aby zgarnąć Sophie, z którą umówiłam się na przedświąteczne zakupy. Po zakupach miałyśmy wrócić do salonu Bleach London, żeby Soph zdążyła na swoją zmianę i razem z Gemmą miałyśmy poszukać prezentu dla Anne. Nie mogło to być nic zbyt ekstrawaganckiego, bo na to pokusi się
z pewnością Harry i jednocześnie nic, co będzie zwyczajne, ponieważ chciałam na niej zrobić jak najlepsze wrażenie. Miałam tylko nadzieję, że robiąc zakupy z Soph znajdę coś dla uroczej siostry mojego chłopaka i jej mężczyzny. Wiedziałam, że nie zdążę już nigdzie pojechać na zakupy, ale ponieważ Gemma i Michał dopiero
co kupili mieszkanie, byłam przekonana, że wizyta w Urban Outfitters w dziale „Home” rozwiąże sprawę.

 

– Jesteś ostatnio jakaś dziwna – zauważyła Sophie, sącząc swoją kawę, gdy przyszłam do stolika ze swoją Americaną.

– Harry trochę mnie przeraża, jeśli mam być szczera – wyznałam. Nie żeby mi się nie podobało to co robi. – Zaproponował, żebym się do niego wprowadziła.

– Przepraszam, że tak to wtedy zabrzmiało – od razu rzuciła się
z wyjaśnieniami – nie chcemy cię wyrzucać, po prostu Noe wyjeżdża…

– Sophie, stop – przerwałam jej. – Przecież to w stu procentach naturalne,
że chcesz z Gregiem po ślubie zamieszkać sama.

– I co mu odpowiedziałaś?

– Że nie będę dojeżdżać codziennie takiego kawałka do centrum i że poszukam sobie czegoś sama.

– I co on na to?

– Że poszuka jakiegoś mieszkania bliżej – zaśmiałam się.

– On cię totalnie kocha!

Uśmiechnęłam się nieznacznie. Byłam w ostatnim czasie dużo bardziej radosna, niż chyba przez całe swoje życie. Naprawdę zaczynałam wierzyć, że on – Harry Styles – na którego kiedyś patrzyłam tylko na plakatach i o którym marzyłam, że chciałabym spędzić w jego towarzystwie zaledwie minutę w ciągu całego życia, chce je ze mną dzielić.

Widziałam jednak nie raz jak brunet nagle, w ostatniej chwili wycofywał się rakiem. Miałam to oczywiście z tyłu głowy i nie brałam niczego za pewnik, ale wszystko szło w naprawdę dobrą stronę.

– Szukacie naprawdę czegoś?

– Jedziemy po świętach obejrzeć apartament w Hammersmith.

– Ładny?

– Oczywiście, że tak.

 

Ellie zasnęła w moich ramionach. Słodko pochrapywała. Zawsze mnie to rozczulało.

Trzymałem jej dłonie w swojej. Czuła się przy mnie bezpiecznie i miałem nadzieję, że to się nigdy nie zmieni.

 

Spojrzałem na Anne. Była szczęśliwa tak jak ja. Spojrzałem na ostatnie minuty „Bezpiecznej przystani” i wziąłem ją na ręce, żeby zabrać do swojego starego pokoju.

Upewniłem się, że jest jej wygodnie, opatuliłem szczelnie kołdrą i poszedłem na dół, zamykając za sobą drzwi.

Anne czekała na mnie.

– Toster to super pomysł – powiedziała od razu z podziwem, komplementując prezent, który dostała od Ellie.

– Miałaś rację, kocham ją.

– Nie kupuj jej tak drogich prezentów, to ją krępuje – powiedziała od razu.

– W końcu znalazłem kogoś, na kogo mogę wydawać swoje pieniądze.

– Z tego co mówiłeś szukacie mieszkania i jeszcze jedziecie na wakacje.

– Wiem, trochę mnie ostatnio poniosło.

– Wszystko na jutro gotowe?

– Tak – przyznałem.

– A jak wasze problemy?

 

Gdy wróciłem leżała nago na łóżku. Podpierała się na łokciu.

– Musisz być naprawdę cicho – powiedziała, biorąc do buzi palec. Moje przyrodzenie było gotowe w tej samej sekundzie. Nie mogłem jej się oprzeć. Gdy podszedłem leżała na plecach z głową w dół. Wypełniłem jej usta z cichym westchnieniem. Zacząłem się ostrożnie poruszać w jej ustach, ale niezbyt długo. Chciałem jej całej. Pociągnąłem ją do siadu i zacząłem całować, żeby chwilę później zanurkować pomiędzy jej nogami.

– Pamiętaj, żeby być cicho – przedrzeźniłem jej wcześniejszą wypowiedź. Walczyła ze sobą, ale udało jej się nie wydobyć choćby dźwięku, zduszając go w razie potrzeby w poduszce.

Po wszystkim położyłem się koło niej na brzuchu, chowając ręce pod poduszkę.

– Kocham cię – powiedziałem. Moje wnętrze wypełniło się przyjemnym ciepłem, gdy jej twarz rozjaśniła się na wypowiedziane przeze mnie słowa.

– Kocham cię – odpowiedziała.

– Shotgun little spoon – powiedziałem szybko, a ona tylko przewróciła oczami. Sama rozpoczęła grę w „shotgun”. Nigdy wcześniej jej nie znałem, a z chłopakami w trasie byłoby to idealne rozwiązanie. Jedno słowo, a rezerwowało Ci miejsce, czynność lub cokolwiek sobie wymarzyłeś, przed resztą.

Odwróciłem się do niej plecami, a ona wtuliła we mnie swoje drobne ciało, opatulając mnie ciasno od tyłu.

 

Rano czekała na nas taksówka. Nie miałam pojęcia gdzie lecimy. Wiedziałam jedynie, że ma być okropnie gorąco, więc zapakowałam dużo lekkich rzeczy. Dojechaliśmy na lotnisko w Manchesterze, a stamtąd zabrał nas samochód będący własnością lotniska, na terminal VIP, wysadzając nas bezpośrednio przed samolotem.

Odprawa paszportowa odbyła się już na pokładzie i mogliśmy teraz spokojnie rozsiąść się we wnętrzu.

Przyznam, że wciąż nieco mnie krępowała taka wystawność, ale chyba powoli musiałam do tego przywykać. No albo ewentualnie zacząć ignorować.

 

Gdy strażnicy się oddalili przywitała się z nami załoga samolotu. Harry uścisnął każdemu dłoń, postąpiłam dokładnie tak samo.

 

Gdy mogliśmy się już swobodnie poruszać po pokładzie, poszłam spać. Harry nie pozwolił mi się za bardzo ostatniej nocy wyspać. Leżąc na łóżku patrzyłam na piękną bransoletkę od Cartiera, którą mi dał. Gdy byłam bliska snu, poczułam jak wsuwa się pod kołdrę obok mnie, a potem ściśle mnie obejmuje od tyłu, splatając razem nasze nogi i ręce. Złożył na mojej szyi szybki pocałunek i wiedziałam, że zaraz sam odpłynie.

 

Miejsce, które wynająłem było dość ekstrawaganckie. Z lotniska w Denpasar polecieliśmy helikopterem na docelową wyspę. Kierowałem się głównie tym, aby posiadłość miała lądowisko i prywatną plażę, żeby nikt poza okazyjnie pojawiającym się personelem sprzątającym i dostarczającym niezbędne do życia produkty nam nie przeszkadzał.

– Spokojnie, kochanie, zaplanowałem również wycieczki objazdowe – uprzedziłem, gdy niepewnym krokiem weszła do salonu.

Odwróciła się i spojrzała na mnie, uśmiechając się.

– Zapiera dech w piersiach, co? – spytałem, a ona żywiołowo pokiwała głową
i wskoczyła mi w ramiona.

– Zjemy kolację na tarasie? – Wiedziałem, że nie było to pytanie, tylko sugestia. – Będziemy mieć piękny widok na ocean.

– Dobrze, słońce. Co jemy?

– UberEats chyba tu nie przyjedzie – rzuciła, żeby mnie rozbawić. Podeszła do aneksu kuchennego i zaczęła przeglądać zawartość lodówki i szafek. – Mogę zrobić jakiś makaron.

– Okej. Ja zajmę się winem. – zgodziłem się. Dość szybko wróciłem, otwierając butelkę. Nalałem dwie lampki, a ona zabrała mi butlę, dolewając odrobinę do sosu.

Gdy skończyła zasiedliśmy na tarasie, korzystając z wiszących foteli.

 

Minął już tydzień od kiedy tu jesteśmy. Zwiedziliśmy kilka wysp. Indonezja to naprawdę niesamowite miejsce. Kupowaliśmy świeże ryby i owoce. Żywiliśmy się głównie tym, co dawała tubylcom wyspa i co mogliśmy od nich kupić.

Bardzo ciekawe było to, że takie dobra były niezwykle tanie. Nieco gorzej było z kupnem wody pitnej lub papierem toaletowym. To co na wyspę musiało zostać dostarczone było naprawdę drogie.

Zrobiłam nam śniadanie i czekałam, aż Harry łaskawie zjawi się, żeby je zjeść. Jeśli mam być szczera, naprawdę irytowało mnie to, że nagle przypomniała sobie o nim Daisy. A on, nie chcąc sprawiać jej przykrości poświęcał jej uwagę, której od niego oczekiwała.

 

Gdy się zjawił, ja właśnie kończyłam jeść. Nie było go godzinę od kiedy go pierwszy raz wołałam.

– Nie poczekałaś? – spytał zaskoczony, a ja tylko uniosłam brew. – Przepraszam, kotek, trochę się zagadałem.

– Co ty nie powiesz?! – odpowiedziałam, zbierając talerz i wchodząc do środka.

– Ej, Ellie, chodź tutaj – poprosił.

Spędźmy razem poranek.

– Zadzwoń do Daisy, myślę, że ona chętnie dotrzyma ci towarzystwa.

– Serio?! Będziemy znowu do tego wracać?

– Harry, nie dawaj mi powodów, to nie będziemy musieli.

– Jak możesz w ogóle myśleć, że ja i Daisy… Że coś między nami mogłoby być.

– Jestem pewna, że Nick powiedział jej coś o tym, że zaproponowałeś mi wspólne mieszkanie. Myślisz, że tak po prostu by zadzwoniła? Jakoś ostatnio od dłuższego czasu miała cię w poważaniu. Nagle, gdy dowiaduje się, że zaczyna się robić poważnie, zaczyna swoje próby, żeby nas poróżnić, wydzwaniając do ciebie
i codziennie pisząc. Podobasz się jej. Musisz to wiedzieć – po jego minie poznałam, że tak faktycznie jest.

– Ja widzę to w inny sposób. O co jesteś zazdrosna?! Przecież jestem tu z tobą, nie z nią. Od kiedy jesteśmy razem jestem ci całkowicie wierny. Nawet nie przyszłoby mi do głowy, żeby z kimś cię zdradzić.

– Harry, ja po prostu wiem jaka jest Daisy. Nigdy o tym nie mówiłam, bo nie uważałam tego za znaczące dla naszego związku, ale miałam kiedyś taką sytuację
w pracy, wiesz?

– Jaką?! Jesteś przewrażliwiona.

– Mieszkałam z dziewczyną z pracy. Byłyśmy nierozłączne. Pracował z nami jeszcze jeden gość. Zaczęłam się z nim spotykać, a ona nagle zaczęła być jego najlepszą przyjaciółką. Wszędzie razem chodzili, cały czas ze sobą pisali i zepchnęli mnie na dalszy plan. Żebyś słyszał jak się wymawiali tym, że ze względu na mnie między nimi nigdy nic nie będzie. Bardzo szybko ten chłopak zerwał ze mną kontakty poza pracą. Ja byłam nim wciąż zauroczona i marzyłam o tym, żeby zwrócił na mnie uwagę. Szukałam w sobie problemu. Próbowałam coś naprawiać. Wiesz co się okazało? Pewnego dnia dziewczyna, która była mi bliska i z którą spędzałam dwadzieścia cztery godziny na dobę powiedziała mi, że widzi, że mi szybko nie przejdzie i że ona odpycha go od dawna i nie jest jej obojętny, więc tak, zaczęli się spotykać. Pomyśl sobie jak upokorzona musiałam się wtedy poczuć. Dlatego nie dziw mi się, jak ta suka, Daisy, stosuje ich metody, żeby nas poróżnić – rzuciłam na niemalże jednym wdechu i opuściłam taras zanim zdążyłam się popłakać.

Poszłam do naszej sypialni. Harry znał mnie dobrze i wiedział, że chcę teraz pobyć sama.

 

Pojawił się dopiero koło południa, żeby przynieść mi coś do jedzenia.

Wiem, że mnie kochał i że chciał mi dać gwiazdkę z nieba, ale tej dziewczynie udało się popsuć moją relację z Harrym nie raz i nie dwa.

– Wolisz, żebym sobie poszedł? – spytał cicho, a ja pokiwałam nieznacznie głową.

Westchnął cicho, ale posłusznie opuścił pomieszczenie.

Wieczorem przyszedł i położył się obok mnie.

– Przytulić cię? – spytał, a ja wsunęłam się w jego ramiona. Cała złość mi już przeszła. Miałam tylko nadzieję, że zrozumiał mój przekaz.

 

Rano przyniosłem jej śniadanie do łóżka.

– Pogadamy? – spytałem, a ona nieśmiało się zgodziła.

– Przepraszam – szepnęła. – Wiem, że moja reakcja…

– Cii – uciszyłem ją, kładąc jej palec na ustach. – Ellie, kocham cię. Nie miałem o tym pojęcia. Mogę z nią zerwać całkowicie kontakt. Ta dziewczyna nic dla mnie nie znaczy.

– Kocham cię, Harry…

– Wiem – odpowiedziałem.

 

– Zastanawiałaś się nad naszymi dalszymi planami? – spytałem jej, gdy po całym dniu leżeliśmy już w łóżku.

Było to niepewne terytorium.

– Starałam się nie planować – przyznała cicho.

– A ja wczoraj się nad tym zacząłem zastanawiać. Wprawdzie cały czas nie odpowiedziałaś mi, czy chcesz ze mną zamieszkać, ale może chociaż na trochę wprowadziłabyś się do mnie. Wiem, że to daleko, ale poszukalibyśmy mieszkania do kupienia w Notting Hill? Przeglądałem oferty i myślę, że to bardzo dobra inwestycja.

– Serio chcesz rozmawiać o nieruchomościach? – rozbawiłem ją, a ja wzruszyłem ramionami. Wiedziałem, że kręci ją Notting Hill. Zawsze tak było. – Jak będzie blisko do Electric Dinner to nie ma problemu – rzuciła, niby żartem, ale było w tym trochę prawdy.

– Czyli zamieszkasz ze mną? – drążyłem.

– Tak, Harry, zamieszkam z tobą – odpowiedziała, udając wzburzenie i irytację, a ja porwałem ją w ramiona i zacząłem całować. Byłem tak szczęśliwy. Miałem nadzieję, że ta deklaracja, którą właśnie mi zaserwowała wkrótce się pogłębi.

Posiadłem ją, dając jej przy okazji intensywny orgazm. Była wyczerpana. Leżałem na niej, na wysokości brzucha.

– Ellie? – zapytałem.

– Tak? – odpowiedziała pytaniem, przeczesując mi lekko spocone włosy.

– Wyjdziesz za mnie? – Te trzy słowa, które opuściły moje usta sprawiły, że oniemiała. – To jak? – ponowiłem.

– W sensie, żeby wziąć ślub? – spytała głupio, będąc wciąż w szoku.

– Znam tylko taką definicję tych słów. Tak, po to, żeby wziąć ślub – była tak urocza, że totalnie mnie rozbroiła.

– Chcesz ze mną wziąć ślub? Chcesz, żebym była twoją żoną? – spytała ponownie, niedowierzając.

– Tak, Ellie, bardzo tego chcę – odpowiedziałem, całując jej dłonie.

– Tak, Harry, chcę tego również – szepnęła, żeby nie załamał jej się głos. Już widziałem w jej oczach łzy. Wychyliłem się do szafki nocnej i wyciągnąłem z niej pierścionek, który wsunąłem jej na palec.

– To dobrze, bo będziesz mogła go nosić.

– Jest piękny – jęknęła, a ja położyłem się obok, obejmując ją i przyglądając się pierścionkowi. – Jesteś pewny? Naprawdę chcesz być ze mną?

– Tak, jesteś tą ostatnią.


Kochani! 
Jestem właśnie w Indonezji. Jest tu pięknie i bajecznie. Jeśli ktokolwiek będzie miał kiedykolwiek szansę - bardzo polecam. Barierą jest tak naprawdę kwestia lotu. Na miejscu nie jest już tak drogo :) Niedługo wracam do Wielkiej Brytanii i myślę, że będę nieco bardziej aktywna. Życzę Wam szczęśliwego nowego roku.

Buziaki
Ellie xxx